Strona główna O nas Statut Historia Kontakt
 
 
SUBIEKTYWNIE O DIORZE
Rozmowa ze Zdzisławem Kasztą, byłym pracownikiem Zakładów Radiowych Diora, który prowadzi stronę diora.pl, ma tysiące archiwalnych zdjęć zakładu i pisze książkę o legendarnym dzierżoniowskim zakładzie.

Ile zdjęć diorowskich jest w pana posiadaniu?

Trzeba to liczyć w tysiącach. Kiedy z Diorą zaczęło się wszystko chwiać, chodziłem i fotografowałem – puste hale, opuszczone budynki. Osoby, które zajmowały się likwidacją przedsiębiorstwa, miały wiele różnych rzeczy po Diorze, z którymi nie wiadomo było, co zrobić, między innymi ogromne ilości zdjęć. Te, na których udawało się rozpoznać pracowników, porozdawano ludziom. Pozostałe miały być wywiezione na wysypisko śmieci. Wtedy podjąłem decyzję, że w takim razie ja to wszystko wezmę i ocalę. Łącznie zabrałem jakieś dwa metry sześcienne zdjęć, dwa razy obracałem samochodem. Zaczynają się od klisz szklanych. Było dużo negatywów, przerobiłem je na zdjęcia. Aby utworzyć dokumentację w wersji elektronicznej, próbowałem je skanować, ale efekt mnie nie satysfakcjonował, dlatego zakupiłem specjalny obiektyw i zacząłem je fotografować.

Kto jest autorem tych zdjęć?

Autorstwo poszczególnych zdjęć trudno ustalić. Diora miała czterech, pięciu fotografów, między innymi Kazimierczaka, Charasimiuka.

Co fotografowano?

Główne uroczystości w przedsiębiorstwie, jest cała seria zdjęć pierwszomajowych, są nawet zdjęcia z wizyty naszych przyjaciół ze Związku Radzieckiego. O dziwo, nie ma zdjęć z odwiedzin Gierka. Dokumentowano budowę hali zakładowych, ludzi na stanowiskach pracy. Prowadziliśmy w Diorze kółko fotograficzne, to była jeszcze naturalnie fotografia analogowa – powiększalniki, wywoływanie. Próbowałem zainteresować tymi fotografiami różne osoby, jednak odzew był niewielki, nawet teraz, kiedy w mieście uruchomiono projekt Diora. Trudno mi powiedzieć, dlaczego. Osiem lat temu zorganizowano poświęconą Diorze wystawę w starostwie, ale pożyczone zdjęcia już do mnie nie wróciły, dlatego dziś użyczam ich każdemu, ale w formie elektronicznej.

Wykupił pan też domenę diora.pl, na której publikowane są dokumenty, zdjęcia, statystyki dotyczące Diory.

Z tą domeną miałem sporo kłopotu, kiedy panowie, którzy wykupili znak firmowy Diory uznali, że mają także prawa do domeny. Ja jednak wykupiłem ją pięć lat wcześniej i prawo stoi po mojej stronie. Początkowo chciałem ją kupić od likwidatora, jednak kwota była zawrotna, więc odczekałem trochę i kiedy po roku przestała być opłacana, kupiłem ją jak każdą inną.

Skąd u pana taki sentyment do Diory?

Przepracowałem w tym zakładzie czterdzieści lat, to praktycznie całe moje zawodowe życie. Diora tak naprawdę rozłożyła się na kredytach, Czesi poszli inną drogą i ochronili rodzimy przemysł. Kiedy wróciłem ze Stanów Zjednoczonych, gdzie pracowałem przez dwa lata, zaproponowałem dyrektorowi Nowakowi wprowadzenie kilku moich pomysłów. Nie chciałem pensji, tylko pomieszczenie i kilku ludzi, którzy by ze mną te pomysły testowali. Usłyszałem jednak: „nie”. Dlaczego? Wtedy nie dawało się uzasadnień. Jestem w trakcie pisania książki „Diora – historia subiektywna”, gdzie przez pryzmat własnych doświadczeń wspominam ten legendarny zakład, z którym swoje życie związało tak wielu dzierżoniowian.

APK

W artykule wykorzystaliśmy zdjęcia użyczone przez Zdzisława Kasztę.

 

<< strona główna    06.02.2017, godz.10:30    odsłony(1265)
Dodaj do:   


 
czas generowania: 0,0054 s