Strona główna O nas Statut Historia Kontakt
 
 
Willa w Jarosławcu i na Błękitnym

Maria i Jan Kaczmarkowie w bloku nr 1 na os. Błękitnym mieszkają od czterdziestu lat. Pierwsze mieszkanie spółdzielcze dostali dziewięć lat wcześniej w sąsiednim bloku nr 2 na os. Błękitnym. Jednak z czasem dwa pokoje z maleńką kuchnią dla sześcioosobowej rodziny okazały się niewystarczające – mieszkała z nimi mama pana Janka, urodziły im się trzy córki: Aneta, Beata i Danuta.

 

- Kiedy dziś zastanawiam się, jak wówczas żyliśmy, nie mogę sobie wprost wyobrazić – uśmiecha się pani Maria. - Sześć osób w dwóch pokojach. Teściowa ze starszymi córkami w jednym, my z mężem i najmłodszą córką w drugim. Ale takie były czasy. Podobnie nasze wakacyjne wyprawy do stojącej na urwisku diorowskiej „willi” w Jarosławcu (z rynienką z wodą na zewnątrz zamiast łazienki), którą lata temu już zabrało morze. Jechało się pociągiem z mnóstwem tobołów, między innymi nocnikiem dla dzieci... Państwo Kaczmarkowie złożyli więc wniosek o większe mieszkanie i cierpliwie czekali.

- W końcu otrzymaliśmy przydział na trzypokojowe mieszkanie. Ówczesny prezes spółdzielni, Zenon Niemyjski, skwitował, że teraz będziemy mieszkać jak w willi – śmieje się pan Janek. - Przeprowadzaliśmy się „w torbach”, bo było blisko… - dodaje.

Pan Jan na Dolny Śląsk przyjechał wraz z mamą z Krzepic pod Częstochową. Zamieszkali z ciocią i wujkiem przy ul. Botwina (dzisiejszej Nowowiejskiej). Mama podjęła pracę w Silesianie, pan Janek wkrótce poszedł do wojska.

                                  

Pan Janek i pani Marysia parą zostali na jednej z wycieczek rowerowych organizowanych dla młodzieży przez przez parafię pw. Chrystusa Króla.

- Pojechaliśmy wówczas do Barda. Przy podjeździe pod górkę w Kluczowej oddałem Marysi swój rower, bo miałem lepszy. I tym zdobyłem ostatecznie jej serce, choć na oku miałem ją od chwili, kiedy ją poznałem, czyli jakieś pięć lat – wyznaje pan Jan.

Mieli po 20 lat kiedy brali ślub, potrzebowali zgody sądu - zgodnie z prawem w związek małżeński można było wstępować wówczas po ukończeniu 21 lat.

- O 10.00 miał być ślub, a o wpół do dziesiątej jeszcze go nie było. Trudno sobie wyobrazić, co przeżywałam – wspomina pani Maria. - Nie wiadomo było, co się stało. Z jednostki w Warszawie bez problemu można było się dostać samolotem do Wrocławia, gorzej było z dojazdem do Dzierżoniowa. Ostatecznie pan Jan dojechał przez Świdnicę i w związek małżeński wstąpił tak jak stał - w mundurze.

Pani Maria przyjechała tu z rodziną w 1946 roku z Sokolnik koło Lwowa. Zamieszkali także przy ul. Nowowiejskiej, uczyła się w Szkole Podstawowej nr 2, potem w liceum. W 1963 roku podjęła pracę w wydziale finansowym Prezydium Powiatowej Rady Narodowej. Po likwidacji powiatów pracowała w gminie, później w sanatorium w Rościszowie, a w 1983 roku podjęła pracę w Urzędzie Skarbowym w Dzierżoniowie, gdzie pracowała aż do przejścia na emeryturę w 2004 roku.

- Bardzo mile wspominam pracę, do dziś mam kontakt ze współpracownikami. Była bardzo koleżeńska atmosfera, każdy był pomocny i uczynny, pracowało się jak w rodzinie. Kiedy przyszłam do pracy, ówczesny kierownik uczulał nas: „kiedy przyjdzie starszy człowiek, to nie mów, do którego pokoju ma iść, tylko wstań zza biurka i idź z nim”. Tę lekcję zapamiętałam na zawsze.

Pan Janek po wojsku w 1963 roku rozpoczął pracę w Diorze, na wydziale mechanicznym W-6. Jednocześnie uczył się w technikum wieczorowym, zakład wspomagał pracowników w edukacji, nie było problemu z urlopami. Później przeszedł do wydziału TP (oprogramowanie produkcji) przy ul. Szkolnej. Po ukończeniu technikum objął funkcję konstruktora.

- Na desce pracowałem do końca. Potem przeszliśmy do wydziału WE. Moja praca polegała na konstruowaniu przyrządów do produkcji. W Diorze przepracowałem dwadzieścia lat. Jednak w poszukiwaniu wyższych zarobków złożyłem wypowiedzenie. Podjąłem trudną decyzję o przejściu na własną działalność gospodarczą, zacząłem jeździć taksówką. Po dziesięciu latach liczba zamawianych kursów zaczęła topnieć – upadały kolejne zakłady pracy, ludzie przestali jeździć taksówkami. Ciężko było, a ZUS trzeba było płacić…Zrezygnowałem. Znalazłem pracę w zakładzie prywatnym w Nowej Rudzie, w branży metalowej.

Potem pełnił jeszcze funkcję zastępcy kierownika w Domeksie w Piławie Dolnej. W 2002 roku przeszedł na wcześniejszą emeryturę.

- Nie przelewało się, żyliśmy skromnie. Co roku jeździliśmy za to na wycieczki organizowane przez parafię Królowej Różańca Świętego – zobaczyliśmy między innymi Włochy, Francję, Portugalię, Grecję, byliśmy we Lwowie, Petersburgu, na Ziemi Świętej. Braliśmy na te wyjazdy kredyt, nie zaoszczędziliśmy, ale zobaczyliśmy kawałek świata i bardzo to sobie cenimy – mówi pani Marysia.

Małżeństwo wspomina przekraczanie granicy z Izraelem – do autobusu weszła żołnierka z bronią. Jeden z uczestników dla rozładowania atmosfery próbował poczęstować celniczkę cukierkiem – został natychmiast wyprowadzony na kontrolę osobistą. Z kolei przy przekraczaniu granicy z Ukrainą ich autobus pięć godzin czekał na kontrolę. Celnicy mieli inne ważne zajęcia, pomimo iż był to jedyny pojazd oczekujący na wjazd, prawdopodobnie liczyli na łapówkę, ponieważ w drodze powrotnej dzięki zrzutce uczestników udało się tę granicę przejechać bez problemu.

Pan Jan żyje w prawdziwym otoczeniu kobiet – oprócz trzech córek małżeństwo doczekało się czterech wnuczek…Wolny czas upływa mu na uprawianiu dwóch sąsiadujących ze sobą działek – jednej z uprawą warzyw i owoców, drugiej – rekreacyjnej. „To mnie trzyma przy życiu” - przyznaje. Pani Maria ze względu na problemy z kręgosłupem rzadziej towarzyszy mężowi. Ceni sobie chwile spędzone w domu, jej ulubionym miejscem jest balkon z widokiem na „ścianę z drzew”. Przez czterdzieści lat z małych drzewek wyrósł prawdziwy zagajnik, osłaniający blok od ruchliwej ul. Piastowskiej.

- Przez te wszystkie lata mieszkało nam się tutaj bardzo dobrze. Wspaniałe sąsiedztwo, jesteśmy bardzo zżyci. Czasem córki namawiają nas na przeprowadzkę, ze względu na to, że jesteśmy coraz starsi, a mieszkamy na trzecim piętrze, ale nie wyobrażamy sobie tego – przyznaje zgodnie małżeństwo.

APK

<< strona główna    06.03.2018, godz.14:15    odsłony(221)
Dodaj do:   
WSPOMNIENIA Spółdzielców


 
czas generowania: 0,0054 s