Strona główna O nas Statut Historia Kontakt
 
 
Widok na całe osiedle

Jadwiga i Michał Zarzyccy w bloku nr 24 na os. Błękitnym mieszkają od lutego 1975 roku. Cenią sobie widok rozciągający się niemal na całe osiedle, zwłaszcza na park.

Pani Jadwiga pochodzi z Kieleckiego, skąd po wojnie wraz z rodziną przyjechała do Dzierżoniowa. Rodziny nie ominęły ciężkie przeżycia wojenne. Kiedy partyzanci zabili jednego z niemieckich żołnierzy, Niemcy w odwecie rozstrzelali dziesięciu przypadkowych mężczyzn z wioski, w tym osiemnastoletniego brata pani Jadwigi. Rodzice chcieli tu pracować na roli, mieli pola i zwierzęta hodowlane, jednak kiedy w 1974 roku gospodarstwo, w którym zamieszkali w Dzierżoniowie, przy ul. Botwina, obecnie Nowowiejskiej, kupiło państwo (dziś stoi w tym miejscu budynek Sądu Rejonowego), niemal cała rodzina przeprowadziła się do wieżowca na os. Błękitnym. Pani Jadwiga miała już męża i dwoje malutkich dzieci.

  

- To była rewelacja: łazienka, wanna, centralne ogrzewanie, no i własne mieszkanie w nowym budownictwie. Blisko żłobek, przedszkole, szkoła, sklep – uśmiecha się na wspomnienie tamtych chwil. Książeczkę mieszkaniową założyła już jako zapobiegliwa dziewiętnastolatka, ale przydział mieszkania przyspieszyła dopiero sprzedaż nieruchomości przy ul. Nowowiejskiej. - Niestety, ze względu ścianę szczytową, mieszkanie na przestrzeni lat było chłodne. Zgłaszałam tę sprawę w spółdzielni, ale niewiele zdziałałam. Dopiero kiedy ocieplono budynek, problem się skończył.

                                 

Pani Jadzia pracowała w wielu miejscach, wciąż, jak mówi, szukając lepszych zarobków. Na początku krótko pracowała w sklepie, by zatrudnić się potem w Urzędzie Powiatowym, w komórce obrony cywilnej, z siedzibą sztabu wojskowego w budynku dzisiejszej Szkoły Muzycznej przy ówczesnej ul. Świerczewskiego. Jako młoda dziewczyna miała nie lada zadanie: edukowała między innymi wraz z wojskowymi mieszkańców w kwestiach zabezpieczenia na wypadek wojny czy budowli ochronnych. Swojego przyszłego męża Michała, który ze Wschodu przyjechał wraz z rodziną do Sieniawki, a zatrudniony był jako kierowca w Ruchu poznała… w drodze do pracy.

- Notorycznie się spóźniałam, wymyślając pułkownikowi coraz to mniej prawdopodobne tłumaczenia. Mój mąż mnie już wcześniej sobie wypatrzył i niby przypadkiem zaczął podwozić do pracy. Po kilkunastu podwózkach zaproponowałam w rewanżu kawę w pobliskiej Polonii, na co ochoczo przystał, bo o to mu chodziło – śmieje się pani Jadwiga. - Potem poszliśmy jeszcze na tańce, a po dwóch latach wzięliśmy ślub.

Po odpowiedzialnym etacie w obronności kraju pani Jadwiga pracowała jeszcze w Przedsiębiorstwie Robót Drogowo-Instalacyjnych, prowadziła też między innymi sklepik zakładowy w Dezamie.

- Ajencje były wówczas modne. Pełniłam jednocześnie funkcję sprzedawcy i zaopatrzeniowca. W bufecie można było kupić ciepłe dania, a w sklepiku, który cieszył się powodzeniem wśród pracowników, towary trudno dostępne: wędliny, słodycze. Wszystko było wówczas na kartki.

Pan Michał po kilku latach w Ruchu pracował jeszcze na poczcie, by potem przez dwadzieścia lat prowadzić stację benzynową – CPN, najpierw koło Polonii, później przy wylocie na Wrocław, gdzie pełnił funkcję kierownika.

W wolnym czasie pani Jadwiga uczestniczy w zajęciach Towarzystwa Oświatowego Ziemi Dzierżoniowskiej i Związku Emerytów – słucha wykładów, jeździ na wycieczki. Bardzo lubi podróżować. Oglądamy album pełen fotograficznych wspomnień takich chwil. Pan Michał preferuje raczej spokojniejszy wypoczynek – ceni sobie wypady z kolegami na ryby, wyjazdy na grzyby czy popołudnia na działce. Od lat świetnie gotuje dla całej rodziny, sam potrafi przygotować „całe święta”.

Małżeństwo doczekało się dwóch córek – Edyty i Joanny, która obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych.

APK
 

<< strona główna    06.03.2018, godz.13:55    odsłony(116)
Dodaj do:   
WSPOMNIENIA Spółdzielców


 
czas generowania: 0,005 s