Strona główna O nas Statut Historia Kontakt
 
 
Na Błękitnym cmentarz, na Jasnym pszenica

Trzypokojowe mieszkanie w pierwszym spółdzielczym bloku na os. Kolorowym małżeństwu Elżbiecie i Mieczysławowi Białkom zaproponował ówczesny prezes spółdzielni Walerian Tewzadze.

Na protokole zdawczo-odbiorczym z 1963 roku, opatrzonym numerem 213 widnieje lista wyposażenia trzypokojowego mieszkania: instalacja wodno-kanalizacyjna (np. wanna i spłuczka z armaturą, sedes, kratka ściekowa – wszystko sztuk 1), instalacji elektrycznej (tylko pięć sztuk gniazdek wtyczkowych).

                

- Nie czekaliśmy długo na mieszkanie,a to dlatego, że był mały popyt na trzy pokoje – wspomina pani Elżbieta. - Po przyjeździe do Dzierżoniowa z Małopolski podjęłam pracę w zakładach im. Batalionów Chłopskich (późniejszej Silesianie). Mieszkałam w hotelu robotniczym przy ul. Ząbkowickiej. Kiedy się pobraliśmy z mężem, poszłam zapisać się do spółdzielni mieszkaniowej. Prezesem był wówczas Walerian Krzyżanowski, Tewzadze. Przemiły starszy pan. Zapytał mnie, czy nie chcielibyśmy mieszkania na os. Kolorowym. Poradził, jak załatwić formalności, postarać się o pożyczkę z zakładu pracy. Mieszkania trzypokojowe nie cieszyły się w tamtych latach wzięciem, niektórzy ludzie uważali, że to o wiele za dużo jak na ich potrzeby, skoro wychowali się w jednej izbie.

         

Jednak małżeństwo dopiero po latach w pełni doceniło uroki swojego mieszkania. Powodem był wadliwie wykonany dach, w związku z czym w jednym w pokoi przy opadach deszczu wciąż lała się woda z sufitu.

- Uciążliwie było ciągłe podstawianie miski i tworzący się nieustannie grzyb na ścianach. W piwnicach w naszym pionie natomiast zbierała się woda. Problem ciągnął się do lat 80. Przychodziły komisje, oglądały, ale nikt nie mógł sobie z tym poradzić. Kiedy wreszcie wyremontowano dach i ocieplono budynek odetchnęliśmy z ulgą.

Pani Elżbieta znajduje w albumie rodzinnym czarno-białe zdjęcie z 1967 roku: wraz z córką pozują nad stawem koło straży pożarnej, w tle widać ul. Rzeźniczą, nie ma jeszcze budynku przy ul. Piastowskiej, który przez lata pełnił funkcję miejskiej przychodni, a dziś jest między innymi siedzibą Urzędu Gminy Dzierżoniów.

- W tamtym czasie nie było jeszcze ul. Piastowskiej. Na osiedlu Błękitnym były ruiny koszarów niemieckich, cmentarz z zachowanymi nagrobkami, a  na os. Jasnym rosła pszenica – wspomina pan Mieczysław, który do Dzierżoniowa przyjechał ze wsi Sokolniki pod Lwowem i pamięta, jak jego bliscy wyjeżdżając stamtąd byli przekonani, że niebawem tam wrócą. Tu żyli z poczuciem straty i tęsknotą, a jednocześnie poczuciem tymczasowości, więc na Dolnym Śląsku nikt niczego nie remontował.

 

<< strona główna    21.03.2016, godz.11:15    odsłony(1836)
Dodaj do:   
WSPOMNIENIA Spółdzielców


 
czas generowania: 0,005 s